Była sobie kuna – prolog

Była sobie kuna – prolog

Nowe otwarcie w historii mojego życia, wspaniały dzień, w którym spełniałam swoje marzenie. Nic nie przewidywało koszmaru nadchodzącej nocy.

Nareszcie moja rodzina wprowadza się do naszego długo oczekiwanego domku, tuż za miastem, las, szum strumyka. Nie wiedziałam, że takie miejsca jeszcze istnieją. Nareszcie nie słyszę moich sąsiadów tuż za ścianą. I można swobodnie wyjść na taras, dzieci przed blokiem nie wrzeszczą i nikt nie snuje się pod oknami. Jesteśmy na swoim! Wolność, nie trzeba walczyć o parking pod blokiem. Z kredytem jak garb przez 30 lat, ale wolni i szczęśliwi. Spokój i ten szum strumyka…

Kuny czają się naprawdę wszędzie!

Nasze dzieci w końcu mają gdzie biegać, a ja będąc spokojna o ich bezpieczeństwo, na podwórku, zamiast siedzieć na ławce na miejskim placu zabaw, mogę przygotować kolację, naturalnie ze świecami na wymarzonym tarasie. Dzisiaj pierwsza kolacja i pierwsza noc… Patrząc z tarasu na las, zachłysnęłam się świeżym powietrzem i zapomniałam o perspektywie spłacania kredytu. Komfort kosztuje. Nic nie zepsuje mojego szczęścia. Ustawiając donice z hortensjami na moim tarasie, poczułam ich ciężar w krzyżu. Bajka, a ta cisza bezcenna.

Kolacja gotowa, wołam męża i dzieci. Nasz pierwszy wieczór i nasza pierwsza noc. Czekałam na to od dawna. Błogosławiona cisza tylko ten szum strumyka kołysze do snu.

Na poddaszu jest ciepło i nikogo nie ma – idealne warunki dla nieproszonych gości…

W nocy obudziło mnie szybkie bieganie nam moim sufitem w sypialni, z przerażeniem popatrzyłam na zegarek. Była godzina 3 w nocy przecież to nie północ, żeby mnie duch obudziły. Ktoś chodzi po moim poddaszu, szum strumyka wygasł. Z wielkim strachem otworzyłam powieki i nasłuchuje. Spanikowana budzę męża, pierwsza myśl kupiliśmy dom z duchami. Stary jak zawsze obrócił się na drugi bok, burcząc pod nosem, że to pewnie wiatr, sama chciałaś na wieś! To pewnie uroki wsi. Śpij, rano popatrzę co to. Wyeliminowałam w myślach złodzieja, bo na strychu nie ma co kraść. Kredyt plus duchy to za dużo na jedną rodzinę. Mąż, ignorując mój lęk, chrapał dalej, a stukot, chrupanie i dziwne przemieszczanie się nad sufitem nie dawały mi spokoju.

Szybko otworzyłam laptopa, rozglądając się za egzorcystą, wyszukując jak przepędzić duchy lub stwory z zaświatów. Mój dom szum strumyka… spokój gdzie to uciekło, tylko ten tupot. Ku mojemu zdziwieniu po opisaniu mojej sytuacji w internecie wyskoczyła mi informacja, że to nie duchy, lecz być może kuna, która zniszczy mój sielankowy domek, pozbawi mnie snu i zrujnuje finansowo.

Nikomu nie pozwolę odebrać mojego szczęścia!

Uświadomiłam sobie również, że jeśli to naprawdę kuna i przegryzie mi kable samochodowe, to nie będę miała jak zawieźć dzieci do szkoły z tego odludzia. Również pomyślałam jak samotnie zostać z tym zwierzęciem w domu. Jak rano ją spotkam! Spojrzymy sobie w oczy i co zrobię? Która z nas ucieknie pierwsza. Ja czy kuna? Nie to nie możliwe kupiliśmy dom z niechcianym lokatorem z kuną. To jakiś zły sen. Dzisiaj już nie zasnę.

Na poddaszu jest ciepło i nikogo nie ma – idealne warunki dla nieproszonych gości…

I tak się stało, nie zmrużyłam oka do rana, mocna kawa również nie postawiła mnie na nogi. Jestem osobą, która kocha zwierzęta, nie chciałabym kunie robić krzywdy, ponadto przeczytałam, że jest ona pod ochroną. Dom jest dla mnie i dla mojej rodziny, nie dla kuny. Nie płaci ona rachunków ani do kredytu też się nie dołoży, a do tego ten pasożyt dewastuje mi dach. To niemożliwe, żeby takie ładne zwierzątko tak zrujnowało mój śliczny, wymarzony domek.

Poszukując informacji, jak doprowadzić do pozbycia się tych szkodników dowiedziałam się na forum, że sierść psa, odchody niedźwiedzia (skąd ludzie takie rzeczy biorą ), o których gdzieś wcześniej słyszałam, to totalna bzdura. Zaczęłam szukać rozwiązań humanitarnych. Poświęcając cały ranek na lekturę jak pomóc się wyprowadzić niechcianej lokatorce, odnalazłam stronę ANTIMARTEN.PL i tam przeczytałam jak w humanitarny i skuteczny sposób pozbyć się tego uroczego ZŁOŚLIWEGO zwierzątka.

Serce zaczęło bić mi szybciej, poczułam, że to koniec moich problemów, postanowiłam zaufać tej firmie. Dzięki Bogu ktoś wymyślił takie urządzenia. Geniusz! Pozbędę się kuny, nie robiąc jej krzywdy – NA ZAWSZE!

Spokój i ten szum strumyka…

Niech sobie żyje z dala od mojego domu i samochodu, przecież muszę odwieźć dzieci do szkoły, a mąż musi jechać do pracy. Perspektywa jazdy innymi środkami komunikacji z tego odludzia, które było sielską zatoczką, przestaje mi się podobać. Muszę ochronić samochód. Wybór olbrzymi, ale dobrze opisane zastosowanie każdego produktu. Szybko zamawiam odstraszacz do samochodu ANTIMARTEN z opcją ON/OFF, która polega na wyłączeniu urządzenia podczas jazdy, dzięki czemu moje dzieci oraz pies nie będą słyszeć dźwięków i jazda będzie dalej relaksem. Szybko dzwonię do konsultanta handlowego Intercars w celu dopasowania zestawu domowego do mojego modelu domku. Profesjonalna obsługa pomogła mi szybko podjąć decyzję, jakie urządzenie kupić. Chce znowu słyszeć mój strumyk! Zamówienie złożone.

Przede mną perspektywa kolejnej nieprzespanej nocy, ale tylko do jutra, już jutro otrzymam przesyłkę. Z niecierpliwością będę oczekiwać na kuriera. Mąż ma jutro urodziny, będzie to doskonały prezent dla niego. Niech broni naszej twierdzy. Ja będę zasypiać bezpieczna i spokojna nucąc: Kiedy kuny i inne gryzonie będą próbowały dostać się każdym możliwym otworem w dachu do Waszego domu. O ile odstraszacz ultradźwiękowy ANTIMARTEN NIE STANIE NA JEJ DRODZE.


Zobacz naszą ofertę!

Udostępnij post